Bardzo dobry film z bardzo ciezkim tematem. Zaskoczyla mnie pozytywnie Mariah Carey w swoim epizodzie, Mo'nique zagrala role zycia, a Lenny K. byl jak dobry deser po jeszcze lepszym objedzie.
To tak jakby kontynuacja "Are We There Yet?" Ogladalem w towarzystwie naczelnego krytyka - mojej corki - no i sie podobalo. Lekkie, latwe i przyjemne. Musialem Gabi obiecac dom z ogrodkiem i psa tuz po zakonczeniu seansu.
Czy uczen przescignal mistrza? W porownaniu z ostatnim filmem Tarantino ten film wypada o niebo lepiej. Wiec moze juz na dobre nadszedl czas Rodrigueza?